Przeskocz do treści

cyrkiel

14 listopada 2013

– Tato, kup mi do szkoły cyrkiel – powiedziała córka.

Oczywiście, żaden problem. Najbliższy sklep papierniczy i w dodatku z podręcznikami jest 10 km stąd w sąsiedniej wsi. W miejscowym Tesco są tylko badziewne zestawy matematyczne i jeden z nich właśnie się złamał. Pojawiam się więc w pustym sklepie w Leixlip i zaraz za drzwiami dociera do mnie, że nie wiem przecież jak jest po angielsku słowo „cyrkiel”. Najpierw pytam o takie coś do rysowania kółek.

– Takie coś do rysowania kółek? – sprzedawczyni nie łapie.  Muszę użyć rąk, jak to jest w Irlandii w zwyczaju – przy pomocy kciuka i palca wskazującego rysuję koło na sklepowym blacie. Pani z papierniczego przynosi fajny i solidny cyrkiel z półki. Dziękuję, płacę i pytam  pani  jak ta rzecz się nazywa po angielsku.

– A nie wiem, mało tego sprzedajemy.

– Jak to, przecież każde dziecko to musi mieć w szkole?

– A w Tesco wolą kupować w zestawach, wiesz, taki matematyczny zestaw z linijką i ekierką.

Mocno zdziwiony wychodzę ze sklepu papierniczego, gdzie nie wiedzą jak jest cyrkiel po angielsku  i jadę po dzieci do szkoły. Odbieram trójkę więc od razu robię sondaż. Pokazuję dzieciakom cyrkiel i pytam co to jest.

– Cyrkiel – odpowiada córka.

– Ale ja pytałem po angielsku – domagam się konkretów. Tu zdania są podzielone.

– Urządzenie do rysowania kółek.

– Compass

– Dividing square

Po powrocie do domu odpalam słownik i zaczynam się zastanawiać, czy moja córka chodzi do dobrej szkoły. Dobrze, że ma już nowy cyrkiel.

7 Komentarzy leave one →
  1. 14 listopada 2013 22:53

    Nie raz się z tym spotkałam, że nie znają słowa na coś, to mnie niezmiernie dziwi, bo po polsku można nie wiedzieć, do czego coś jest, ale nazwy się raczej zna, czyż nie?

  2. Karina permalink
    15 listopada 2013 06:11

    w ostateczności, w Polsce powiemy dinks lub wihajster 🙂

  3. 15 listopada 2013 13:30

    …;-)

  4. 17 listopada 2013 02:29

    W szkole syna „zrzucaliśmy” się na zakup zestawu do geometrii, na szczęście szkoła załatwiła za nas sprawunek. 🙂

  5. ?!MiSzA!? permalink
    26 listopada 2013 20:16

    Jam się kiedyś próbował dowiedzieć od pana prezesa jak miejscowi wołają na bieżnik. Dowiedziałem się, że wiele jest nazw. Tak wiele, że się prezes nie mógł zdecydować, którą mi podać i się zwyczajnie zawiesił…

    • pendragon permalink*
      26 listopada 2013 23:26

      Bieżnik w oponie? Akurat wiedziałem bo kiedyś sprawdziłem w słowniku i zapamiętałem, ale wcześniej starałem się to słowo po prostu omijać (new, worn i wszystko jasne)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: